• pdrEAcznik;spawacza
  • B3owienie na BFywca
  • spiewnik internetowy gitarowy chwyty
  • fotorahmen
  • ccleaner x64
  • folikulometria
  • zespol muzyczny rytm
  • Lexmark1020
  • Jednostki wojskowe w Braniewie
  • Janusz Świerczyński Dziennik
    Frey.
    Janusz Wilhelmi Roman Wilhelmi
    Janusz Domagalik KSIĘŻNICZKA
    janusz radek dyskografia
    Janusz Krzeszowski KRD
    Janusz Sobczak Lewicki
    Janusz Gruca
    Janusz Chodorowski
      aaaaFrey.aaaa

    Temat: Dziennik Telewizyjny --- poprzednik \'
    Hej-loł
    Wczoraj byłem baaardzo mile zaskoczony - otóż o ile przedwczoraj był duet Grażyna Kowalska - Janusz Świerczyński w wydaniu z 16.09.1986 (w pogodzie Jan Leończuk, a w sporcie nie dowidziałem kto, bo napis "przelotowy" zasłonił...), o tyle wczoraj było wydanie z 16.09.1984 ze studia w takim wystroju, jak w dniu pogrzebu ks. Jerzego Popiełuszki, a prowadził duet Grażyna Kowalska i Aleksander Geryn. O ile pani Kowalska prezentowała pełny profesjonalizm, o tyle pan Geryn co kilka chwil mylił się...
    W Sporcie pojawił się... Janusz Jóźwiak (tak, tak, to nie pomyłka, to ostatnie miesiące, jak nie tygodnie przed jego przejściem ze Sportu do Dziennika, już wtedy był po goleniu wąsa).
    Pogoda była tak, jak w 1985 podawana przez osobę prowadzącą, w tym wydaniu przez Grażynę Kowalską.
    Warto zauważyć, że w 1984 roku w duecie były tylko łyk-endowe główne wydania, tj. piątkowe, sobotnie i niedzielne, w pozostałe dni było jednoosobowe prowadzenie.
    Czołówka - 16.09.1986 nowsza, 16.09.1984 starsza, tyłówka analogicznie.

    Pozdrawiam
    Źródło: mediasite.boo.pl/forum/viewtopic.php?t=130



    Temat: Dziennik Telewizyjny --- poprzednik \'
    Witajcie

    Michale, możliwe, że ta prezenterka to Jolanta Klepacka, która partnerowała Krzysztofowi Bartnickiemu w głównym wydaniu dt 1 maja 1986. Podejrzewam tak, gdyż pary prowadzących były skonfigurowane sztywno:

    -w roku 1984
    Grażyna Szcześniak - Janusz Świerczyński
    Grażyna Kowalska - Aleksander Geryn
    i trzecia para z Krzysztofem Bartnickim po stronie męskiej,

    a od oidp połowy 1985
    Grażyna Kowalska - Janusz Świerczyński
    Irena Jagielska - Janusz Jóźwiak
    i trzecia para w Krzysztofem Bartnickim po stronie męskiej.

    Mam pytanie odnośnie końca tego Dziennika - nie widziałem, a w piątek byłem w ciężkim szoku widząc tyłówkę w późniejszym wydaniu - na 3000 % nie podłożoną przez TVP Historia, bo sygnał był przeraźliwie nieznośny w zakresie wysokich tonów, a w takiej wersji zadebiutowała nowsza wersja (mniejsze mapki, od razu "wchodzi" d, mniejsze logo, wyższa tonacja sygnału, trzy "skoki" dt, Europa z fragmentem Afryki Północnej, a w tyłówce większy napis "nadaliśmy") - jaka wersja tyłówki pojawiła się wczoraj? Kojarzę tą dla mnie lepszą, czyli starszą, z dwoma "skokami" z tego dnia, ale mogę się mylić... Jeśli była nowsza, a w sygnale było za dobrze słychać wysokie tony, to jednak ta nowsza była oryginalnie...

    Pozdrawiam wszystkich

    P.S. Dziś też nie zobaczę Dziennika akurat będę poza zasięgiem TVP Historia...
    Źródło: mediasite.boo.pl/forum/viewtopic.php?t=130


    Temat: Dziennik Telewizyjny --- poprzednik \'
    No i stało się... Wczoraj nadano wydanie z 15 września 1987 - nowa wersja tzw. "Wieczoru Trzech Króli" to chyba dobra nazwa Prowadził Krzysztof Bartnicki, ze wsparciem Waldemara Milewicza w zakresie spraw zagranicznych i Andrzeja Szczawińskiego wijącego się jak piskorz w tematach gospodarczych (wił się, jak Bartnicki zapytał go o komunikat GUS-u w sprawie wzrostu wynagrodzeń - ewidentnie nie był w stanie rzeczowo odpowiedzieć na pytanie "głównego sternika" tego Dziennika). Nie widziałem czołówki, ale tym razem chyba nie podmienili (o ile mnie słuch nie myli, bo słyszałem końcówkę sygnału).

    W sporcie pojawił się Zdzisław Zakrzewski, a pogodę omawiała Lucyna Grobicka.

    Studio beżowe z łamanym na 3 części stołem, za głównym prowadzącym wnęki w tym samym kolorze, co reszta ścian.

    @michal: wydania z 8 września nie było wieczorem w środę, w ten wieczór było wydanie z 9.09.1988, a w czwartek wieczorem nadano wydanie z 10.09.1988, a więc o jeden dzień do przodu. Jeśli było wydanie z 8.09, to jedynie mogło być rano, a tego nie widziałem - od 7 do 15 pracuję bez dostępu do telewizora
    W 1988 roku było studio z sześcioma monitorami, widoczne m. in. we fragmentach umieszczonych na YouTube (Dziennik Telewizyjny w PRL; kiedyś wspomniałem o tych filmikach), choćby we wspominanym urywku, w którym Janusz Świerczyński mówi o koncepcji podziału PZPR na dwie konkurujące frakcje. Szczerze mówiąc, to wydaje mi się, że podobny wystrój był już w 1982 roku - zaraz po okresie mundurowym, a potem jeszcze raz w 1984 roku, ale to było krótko.

    Pożyjemy, zobaczymy, co TVP Historia nam zaserwuje w kolejne dni. Oby w grudniu wydłużyli czas do 45 minut, wtedy może być "po wojskowemu"
    Źródło: mediasite.boo.pl/forum/viewtopic.php?t=130


    Temat: Sezonowy horror w miejskich szaletach
    Cytuję z Dziennika Bałtyckiego:


    Mieszkańcy i turyści odwiedzający Trójmiasto mówią zgodnie - toalet jest za mało, trzeba ich szukać, a jak już się ją znajdzie, to za wątpliwą przyjemność skorzystania z niej trzeba zapłacić nawet 2 złote. Sezonowe toalety i toi-toi są, ale skorzystanie z nich to horror. Tylko urzędnicy uważają, że toalet jest w sam raz i to na dobrym poziomie. Chyba z nich nie korzystają?

    Gdańsk
    W Gdańsku są tylko 4 toalety publiczne, działające przez cały rok. Do potrzeb osób niepełnosprawnych przystosowane są dwa szalety całoroczne i pięć sezonowych. Od maja do września otwieranych jest także 17 dodatkowych toalet. W tym roku na zlecenie Gdańskiego Zakładu Nieruchomości Komunalnych ustawiono także 7 przenośnych kabin bezodpływowych. O ułatwienie życia turystom zatroszczył się Zarząd Dróg i Zieleni, zapewniając plażowiczom 11 kabin. - W latach 2007 - 2010 w ramach programu Gdańsk Zielone Miasto na otworzenie i utrzymanie ogólnodostępnych szaletów przeznaczone zostanie w sumie 400 tysięcy złotych - mówi Michał Brandt z Referatu Informacji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Gdańsku. - Staramy się utrzymywać je w czystości i nie spotykamy się ze skargami mieszkańców - dodaje.
    Sopot
    Turyści odwiedzający Sopot są zaskoczeni. W kurorcie jest tylko 5 toalet miejskich i to w dodatku zlokalizowanych blisko siebie i słabo oznakowanych. Czystością ich nie zajmuje się jednak miasto, ich dzierżawcami są osoby prywatne. Jednak ani jednego takiego punktu nie ma w Górnym Sopocie.
    - Kwadrans szukałam toalety - mówi Krystyna Ryłko z Warszawy. - W punktach gastronomicznych słyszałam, że tylko dla klientów. Nikt nie wiedział, gdzie jest toaleta publiczna. To skandal.
    Warszawianka zamówiła napój w jednym z ogródków. Wtedy bez problemu mogła skorzystać z toalety.
    - Znalazłem toaletę, ale płatną. W potrzebie byliśmy z wnukiem dwa razy, wydaliśmy ponad 5 zł. W Gdańsku są przynajmniej przenośne, bezpłatne toalety - żali się sopocianin.
    Zdaniem urzędników, toalet w mieście jest wystarczająco.
    - Lokale gastronomiczne na Monciaku posiadają toalety - mówi Janusz Błaszczak, naczelnik Wydziału Inżynierii i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Sopotu. - Lokale na plaży mają również ogólnodostępne toalety.
    Toalety toi-toi pojawiają się w Sopocie tylko podczas dużych imprez. - Nie ustawiamy ich w drodze do Opery Leśnej, bo to przecież tylko 700 metrów od jednej toalety do toalet w Operze Leśnej. Nie przesadzajmy - mówi Błaszczak.
    Gdynia
    W sezonie letnim Gdyni przybędzie kilka przenośnych publicznych toalet. Kabiny toi-toi zostaną ustawione na plażach.
    - Na plaży w Śródmieściu nie ma konieczności ustawiania kabin, bo tam są murowane szalety miejskie podłączone do kanalizacji - mówi Sylwia Mathea - Chwalczewska, kierownik obiektów nadmorskich z GOSiR. - Jedna publiczna toaleta znajduje się na samej plaży i jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych. Podobnie jest na plaży w Redłowie. Na plaży w Orłowie stanie pięć kabin, w tym jedna przystosowana dla niepełnosprawnych. Natomiast na Babich Dołach zainstalowane będą cztery kabiny toi-toi.
    Miesiąc temu zlikwidowano szalet przy ulicy Żwirki i Wigury.
    - Koszty utrzymania publicznego tego szaletu były wysokie, a wpływy prawie żadne - mówi Maciej Karmoliński, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta w Gdyni.
    Teraz przechodnie z ulicy Władysława IV, żeby skorzystać z toalety, muszą biec na ulicę Świętojańską lub 10 Lutego.

    Magdalena Raszewska Jolanta Świerczyńska - NaszeMiasto.pl


    Macie jakieś pomysły??
    Mi już ręce opadają. Jako że mieszkam w centrum, to mam z tym do czynienia na codzień.
    Najgorsi są ci zza wschodniej granicy, oni nawet za róg nie idą
    Poatakujcie może chociaż komentarzami ten artykuł.
    Źródło: forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?t=3114


    Temat: Oblicz, ilośc wydzielanego dwutlenku węgla...
    Tomasz Nieśpiał 07-07-2009, ostatnia aktualizacja 07-07-2009 03:03

    Benzyna z dwutlenku węgla to nie science fiction

    Przełomowy wynalazek Polaków. Chemicy z Lublina wiedzą, jak na masową skalę produkować tanie paliwo. I to ekologicznie


    autor zdjęcia: Jacek Świerczyński
    źródło: Dziennik Wschodni

    Rewolucja dokonuje się na naszych oczach – mówi „Rz” szef zespołu naukowców prof. Dobiesław Nazimek z UMCS.
    Elektrociepłownia Lublin-Wrotków, największy producent dwutlenku węgla na Lubelszczyźnie, i Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej podpiszą jutro list intencyjny w sprawie współpracy na rzecz produkcji taniego paliwa z dwutlenku węgla.

    – To pomysł, który może zrewolucjonizować przemysł energetyczny i paliwowy – mówi „Rz” Jan Pietrosiński z Elektrociepłowni Lublin-Wrotków.

    Naukowcy z Lublina przekonali do swojego wynalazku m.in. Zakłady Azotowe w Kędzierzynie-Koźlu, w których powstanie jedna z pierwszych komercyjnych instalacji. W sumie w tym roku w Polsce może się rozpocząć budowa czterech urządzeń, które będą przyjazne środowisku.

    – Świetna inicjatywa, dla której nie widać przeciwwskazań ekologicznych – ocenia Wojciech Stępniewski z organizacji ekologicznej WWF Polska.

    Rz: W jaki sposób udało się panu wraz z zespołem z Zakładu Chemii Środowiskowej UMCS wyprodukować paliwo z dwutlenku węgla?

    Prof. Dobiesław Nazimek: Wykorzystaliśmy sztuczną fotosyntezę, reakcję chemiczną, podczas której woda i dwutlenek węgla po dodaniu katalizatora i pod wpływem głębokiego ultrafioletu zamienia się w metanol. Potem poddajemy go separacji termicznej i syntezie MTG (z metanolu w benzynę). Otrzymujemy syntetyczne węglowodory, które praktycznie niczym się nie różnią od substancji, jaką lejemy do baku samochodów. To 108-oktanowe paliwo. Czyste i przyjazne środowisku.

    I do tego tanie?

    W Polsce uzyskanie 1 litra metanolu z metanu kosztuje około 40 groszy. Nasza metoda pozwala na uzyskanie takiego samego efektu za 9 – 11 groszy, a wyprodukowanie litra benzyny to koszt czterdziestu kilku groszy. Nie sposób oszacować, ile trzeba będzie zapłacić za takie paliwo na stacji, ale cena powinna być konkurencyjna.

    Czyli wiecie, jak produkować tanią benzynę na wielką skalę?

    Tak. Opracowaliśmy metodę, dzięki której fotoreaktory produkujące paliwo z CO2 można powielać. W dowolnym miejscu, gdzie emituje się dwutlenek węgla, można zbudować taką instalację i sprzedawać benzynę.

    I przy okazji ograniczyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery.

    Obliczenia wskazują, że realizacja technologii w ciągu trzech lat pozwoli na zmniejszenie emisji CO2 już w pierwszym roku o około 25 procent.

    Czy to oznacza koniec kłopotów z gigantycznymi opłatami za nadmierną emisję tego gazu?

    Teraz potrafimy go zagospodarować.

    To brzmi jak rewolucja.

    Na naszych oczach dokonuje się prawdziwy przewrót technologiczny. Większość krajów ma już za sobą szczyt wydobycia ropy naftowej, z roku na rok złoża tego surowca topnieją. Produkcja paliwa z dwutlenku węgla jest więc ratunkiem dla gospodarek całego świata. To rzecz strategiczna, dzięki której można się uniezależnić od importerów.

    Czy to jedyne korzyści?

    Liczymy, że technologia pozwoli również na zbudowanie nowoczesnego przemysłu przetwórczego i nowoczesnej bazy naukowo-badawczej.

    Gdzie jest haczyk?

    Pracujemy na czystych gazach i potrzebujemy czasu, by sprawdzić to w warunkach gazów rzeczywistych, w których obecne są zanieczyszczenia.

    Jak długo trwały badania?

    Sześć lat, bo w nauce niczego nie robi się szybko. Pomysł został opatentowany w ubiegłym roku, ale musimy się spieszyć, bo gonią nas koledzy ze Stanów Zjednoczonych, którzy miesiąc temu uzyskali wyniki identyczne z naszymi. Byłoby szkoda, gdyby cały świat kupował urządzenia od nich, a nie od nas.

    Ale Ministerstwo Gospodarki nie wsparło projektu.

    Dla wielu nasza metoda jest tak abstrakcyjna, że nie potrafią uwierzyć w jej skuteczność. Kilka razy słyszałem, że trąci science fiction. Jest w tym science, ale na pewno nie fiction.

    źródło: Rzeczpospolita - rp.pl/Wiadomości http://www.rp.pl/artykul/...ce_fiction.html

    Dodam tylko, że znam profesora D. Nazimka od dawna. Przeuroczy człowiek.
    Źródło: forumchrzescijanskie.org/viewtopic.php?t=2374


    Temat: Mistrzowie tajemnych sztuk walki
    Taa.

    Chciałbym zobaczyć, jak poradziliby sobie z tymi http://video.google.com/v...593652990829674


    Sensei z pierwszej serii zdjęć to niejaki Rysiu Murat - jak się okazuje, SB-ek


    ARTYKUŁ "WALKA O KARATE" - GAZETA POLSKA Z DNIA 06.03.2006 ROKU
    10-03-2006

    Były porucznik Służby Bezpieczeństwa i jego ludzie chcą rządzić Polskim Związkiem Karate. Jeśli im się to uda, przejmą kontrolę nad przyszłą dyscypliną olimpijską, pieniędzmi ze składek i będą mieli wpływ na rekrutację do elitarnych jednostek.

    [...]

    „Socjalistyczne karate”
    Stanowiska członków zarządu chcą jednak przejąć ludzie nazywający siebie reformatorami. Przewodzi im Ryszard Murat – dawny podporucznik SB w Płocku, działacz Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej i Towarzystwa Przyjaźni Polsko – Radzieckiej . Murat w 1980 r. zakładał Polski Związek Karate. Jego współzałożycielami byli dziennikarze: Jerzy Urban * i Marian Butrym oraz Janusz Świerczyński – prezenter telewizyjny, który prowadząc dziennik telewizyjny podczas stanu wojennego występował w wojskowym mundurze. Trzy lata później szefem PZK został Antoniak, a Murat został decyzją zarządu wyrzucony ze związku za ciężkie pobicie 17 – letniego chłopca. Od początku marzył jednak o fotelu prezesa PZK. Wymyślił nowy styl karate – tsunami. Nazwał go „socjalistycznym karate”. Twierdził, że zamiast imperialistycznego przywiązania uczniów do mistrza wprowadza kolektywne kierownictwo. Ogłosił się jego liderem i przyznał sobie czarny pas – najwyższy, przysługujący tylko mistrzom. Na treningi przychodził w brudnym kimonie (tłumaczył to tym, że mistrz nigdy nie przestaje ćwiczyć). Oficjalna delegacja japońskich karateków, która odwiedziła Polskę, nigdy nie słyszała o stylu tsunami. Styl ten nie istnieje w żadnym innym kraju.

    Murata wspiera Jan Dyduch – prezes Polskiej Federacji Karate, wieloletni znajomy Murata. W latach 70. był prominentnym działaczem ZSMP działającego przy Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Przez 7 lat był cenionym szefem propagandy krakowskiego ZSMP, autorem licznych komunikatów ideologicznych, wychwalających komunizm.
    Od 2005 r. do grona „reformatorów” dołączył Henryk Marucha – były zawodnik i działacz PZK. W 1984 roku Marucha – jako żołnierz czynnej służby – otrzymał paszport i pozwolenie na wyjazd do Holandii na Mistrzostwa Świata Karate. Na początku lat 90. stał się potentatem odzieżowym. Dziś jest właścicielem firmy odzieżowej „Victory” z podłódzkich Pabianic.

    Pomówienia i zarzuty.
    Ryszard Murat twierdzi, że działania obecnego zarządu PZK to polityczna zemsta „Solidarności” za to, że on jako funkcjonariusz SB inwigilował opozycję. Za PRL zarzucał Antoniakowi i Drewniakowi szpiegostwo, działalność faszystowską, współpracę z zagranicznymi wywiadami i nielegalne szkolenie podziemnych bojówek „Solidarności”.


    Więcej http://pzk.karate.org.pl/komunikaty/?st=12


    Lewacy to jednak łebscy goście nie zaniedbują żadnego odcinka.
    Źródło: conservativepunk.net/forum/viewtopic.php?t=1441